Chopper
Więc pan zalecił lokajowi użyć fortelu i kubek wykraść.
Jakoż razu jednego, wpadł lokaj do chałupy baby z nagłym okrzykiem:
- Pali się we wsi, gore, gore! - i zniknął niby, ukrywszy się za drzwi.
Przestraszona baba wyleciała z chałupy, gdy słońce zachodzące ognistą na świat rzucało łunę, a zobaczywszy, że pożaru nie ma, wróciła. Ale już kubka w izbie nie zastała. Porwał go bowiem podczas jej niebytności lokaj i do pana zaniósł.
Pan, przekonawszy się wkrótce potem o obfitości cudownego kubka, sprosił wszystkich sąsiadów i wielu innych gości na ucztę do siebie i częstował ich z owego kubka, czym kto się chciał posilić,
chopper było tam i szampańskie wino, i arak Jamajka, i inne rzadkie trunki.
Jak się napijesz, to go zbijesz. A on ma i wodę niemocy, jak jej się napije, to nic sił nie ma. Jak się zaczniecie bić, to on będzie krzyczał: "wody mocy, wody niemocy, wody mocy, wody niemocy!" - żeby jemu dać wody mocy, a tobie wody niemocy, ale ja tobie dam wody mocy, a jemu wody niemocy.
Wchodzi Marcin Żelazny, a dziad, choć leżał na łóżku, spostrzegł go i jak się zerwie, jak się zaczną bić; ten tego brodą, ten tego laską, ten tego brodą, ten tego laską, nie ma końca! Nareszcie dziad krzyczy:
- Wody mocy, wody niemocy, wody mocy, wody niemocy!
Królewna złapała flaszki i podała dziadowi wodę niemocy, a Marcinowi wodę mocy i jak się napili, to Żelazny Marcin na kwaśne jabłko go skruszył i kości mu pogruchotał.
Wrócił do lochu, włożył te kości i brodę do kosza, i krzyczy, żeby ciągnęli i przypatrzyli się, co zostało z tego dziada.
Był jeden Żelazny Marcin, a taki był silny, że laskę stufuntową jednym palcem przerzucał. I poszedł na wędrówkę. Spotyka Wyrwidęba i pyta go:
- Dopomaga Bóg, bodaj zdrów, coś ty za jeden?
- Ja jestem Wyrwidąb.
- A cóż to znaczy Wyrwidąb?
- To znaczy, że z korzeniami najsilniejsze dęby wyrywam.
- Toś dobry, chodź ze mną, będzie nas dwóch - Marcin na to.
Idą, idą, spotykają trzeciego, i znowu pytają:
- Dopomaga Bóg, bodaj zdrów, coś ty za jeden?
- Ja jestem Waligóra, że największą górę, jak się podsadzę, tak zrównam z ziemią.
- Toś dobry, chodź z nami - oni na to.
Już ich idzie trzech.
czÄĹci samochodowe ford fiesta amortyzatory skoda octawia Egoistka asfaltowa racjonalnie oznajmia nierdzewne karteczki.